Category Archives: Wake Me Up

  • 0

Zmiana Kraju, szansą na lepsze Życie

Category : 2018 , Wake Me Up

 

…Nasz cały świat runął. Zdawaliśmy sobie, już wtedy sprawę do czego ta choroba prowadzi. Pełne inwalidztwo!

Musieliśmy przeorganizować całe swoje dotychczasowe życie. Pierwszą decyzją jaka zapadła w naszym życiu był powrót do Polski. Myśleliśmy, że w Polsce będzie nam łatwiej walczyć o lepsze jutro. Tu mieliśmy rodziny, przyjaciół, znajomych…

…Warunek jaki muszę spełnić to wrócić do Holandii, aby ubiegać się o opiekę od państwa. Powinienem tam mieszkać przez min 4 miesiące. Jeśli uda mi się to zrealizować, otrzymam niezbędne świadczenia, abym wraz z rodziną mógł pozwolić sobie na godne życie i walkę z chorobą. W Polsce jest to niestety niemożliwe.

Potrzebujemy zebrać kwotę 10300 EU, która da mam szansę na godne życie.

 

Wesprzyj Rafała darowizną:

Kamienica1 Fundacja Na Rzecz Rozwoju Sztuki i Promocji Zdrowia
Al. Wojska Polskiego 90, 70-482 Szczecin

W tytule przelewu wpisz: Darowizna dla Rafała

Raiffeisen Bank Polska SA, nr konta: 43 1750 0012 0000 0000 3621 1757 

 

 

Moje życie jako zdrowego człowieka skończyło się w lipcu 2011 roku. Wtedy okazało się, że choruję na Stwardnienie Rozsiane (SM). Dokładnie dnia 25.07.2011 r – taką diagnozę usłyszeliśmy od lekarza neurologa.

Na początku 2011 roku pojawiły się moje zdrowotne kłopoty, wówczas mieszkałem w Holandii. Każdego dnia kręciło mi się w głowie oraz miałem wielki problem z utrzymaniem rówagi ciała. Bez względu na porę dnia, czułem się jak pijany i tak samo chodziłem. Zaczęła się wędrówka do szpitali, lekarzy. Zrobiłem zlecone badania: odcinek kręgosłupa lędźwiowego i nogi. To nie koniec moich zmagań.

Podczas krótkiego pobytu w Polsce, udałem się prywatnie do lekarza i chciałem skonsultować moje dolegliwości. Trafiłem do specjalistki neurologa, która bardzo uważnie przysłuchiwała się mojej historii. Zleciła mi szereg badań do wykonania. A na kolejnej wizycie już z wynikami, pani doktor zleciła wizytę w szpitalu, aby zrobiono mi rezonans magnetyczny i pobrano płyn rdzeniowy. Już miała przypuszczenia, iż to może wskazywać na chorobę SM – po objawach jakie miałem.

W lipcu 2011 r, przyjechałem wraz z rodziną na wakacje do Polski i udałem się do szpitala zgodnie z zaleceniami pani doktor, aby wykonano mi odpowiednie badania. Diagnoza była jednoznaczna. Okazało się, że jest to jednak Stwardnienie Rozsiane. Nasz cały świat legł gruzach. Choroba ta zmierza w kierunku pełnego inwalidztwa!

Musiałem przeorganizować całe swoje dotychczasowe życie. Pierwszą decyzję jaką podjąłem był powrót do Polski razem z najbliższymi. Myśleliśmy, że w kraju rodzinnym będzie nam łatwiej walczyć o lepsze jutro. Tu mieliśmy rodziny, przyjaciół, znajomych.

Kolejnym poważnym krokiem było poszukiwanie terapii leczniczych, które pomogłyby mi w normalnym funkcjonowaniu i spowolniły rozwój choroby. Tak się rozpoczęły moje wędrówki od szpitala do szpitala i od lekarza do lekarza.

W sierpniu 2011 roku, zakwalifikowano mnie do leczenia Interferonem 1b. Przez półtora roku, przyjmowałem zastrzyki co drugi dzień. Interferon nie spowodował zatrzymania rozwoju choroby. W badaniach NMR, okazało się że Stwardnienie/SM nadal postępuje.

W maju 2014 roku, zamieniono mi Interferon na Natalizumaben. Przez kolejne 7-dem miesięcy aplikowałem zastrzyki Copaxone – już codziennie. Ta terapia również nie przyniosła żadnych konkretnych rezultatów, zaś obrazy z rezonansu były coraz gorsze. Mój stan zdrowia pogarszał się. Choroba zabrała mi prawą stronę ciała (ręka i noga są niewładne). Na nowo musiałem uczyć się wszystkich czynności lewą ręką. Przestawałem chodzić!!! Coraz częściej za nogi służył mi wózek inwalidzki. W najgorszych momentach mego życia, czyli np. w chwili paraliżu wylądowałem w szpitalu, gdzie podawano mi sterydy. Po kolejnych 7-miu miesiącach prowadzący lekarz stwierdził, że ten rodzaj leczenia nie przynosi pozytywnych rezultatów. Zaproponował kolejny lek Mitoksantron (chemia). Zgodziłem się, aby ratować to co jeszcze w miarę normalnie funkcjonuje w moim organizmie. Chemię podawano mi raz na 3-trzy miesiące. Przyjąłem 10 dawek chemii, która również nie przyniosła lepszych rezultatów. Po wspólnej decyzji z rodziną i lekarzem prowadzącym odstąpiłem od chemii.

W czasie trwania każdego etapu leczenia, poddawałem się rehabilitacji ruchowej, aby wzmocnić moją lewą stronę ciała, która jeszcze w miarę ze mną współpracuje. Wymagam ciągłej rehabilitacji. Korzystam prywatnie z rehabilitacji w miarę posiadania środków na nią, ponieważ przez NFZ jest zapewnione tylko kilkanaście godzin w roku takiej rehabilitacji, a czas oczekiwania jest długi. Bardzo chciałbym żyć i funkcjonować normalnie.

Podczas mojej choroby, moja partnerka nie zostawiła mnie. Po 6-ciu latach zmagania z chorobą wzięliśmy ślub. Obecnie mój stan zdrowia jest na tyle zły, że wymagam pomocy i opieki drugiej osoby przez całą dobę. Moja żona ze względu na opiekę nade mną nie może podjąć pracy zawodowej. Z tego też tytułu nie przysługuje nam żadne wsparcie materialne od państwa.  

System jaki panuje w naszym kraju, nie jest w stanie mi tego zapewnić. Jestem na rencie chorobowej z ZUS, która wynosi 850 zł/m-c + dodatek rehabilitacyjny w kwocie 215 zł/m-c, również otrzymuję świadczenie zdrowotne z Holandii w kwocie 250€/m-c.

W kraju wiatraków i tulipanów otrzymałbym większe wsparcie i możliwości do normalnego funkcjonowania, a także życia z moją chorobą na co dzień. Tam nikt nie określałby mnie po zasobności portfela, tylko pomagali by w normalnym życiu.

Będąc obywatelem w Holandii przysługuje mi pomoc asystenta medycznego, rehabilitanta, pielęgniarki oraz pełen pakiet socjalny związany z moją rodziną, taką informację uzyskałem z urzędu holederskiego, z którego mam wypłacane świadczenie. W Polsce jesteśmy zmuszeni wynajmować mieszkanie, a w Holandii otrzymamy je, jako wsparcie od państwa, które jest przystosowane dla osoby na wózku inwalidzkim.

Wiem, że jest to podróż w jedną stronę, ale jest to największe pragnie i marzenie mego życia.

Warunek jaki muszę spełnić to wrócić do Holandii, aby ubiegać się o opiekę od państwa. Powinienem tam mieszkać przez min 4 miesiące. Jeśli uda mi się to zrealizować, otrzymam niezbędne świadczenia, abym wraz z rodziną mógł pozwolić sobie na godne życie i walkę z chorobą. W Polsce jest to niestety niemożliwe.

 

Potrzebuję zebrać kwotę 10300 EU, która da mam szansę na godne życie.

 

 

kontakt z Rafałem:

Tamerowaty1@02.pl

Tel. 503-537-632


  • 0

Pomagamy Kasi

Tym razem pomagamy Kasi Miszczuk spełnić jej marzenie – aby wygrać z rakiem. Jesteśmy już bardzo blisko sukcesu. Kasia jest po operacji i czeka ją teraz rehabilitacja.

Od 22.10.2016 do 31.12.2016 uruchomiliśmy zbiórkę publiczną zarejestrowaną na www.zbiorki.gov.pl pod nr 2016/3630/OR  .  Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się dołączyć do naszej akcji. Wpłat można było dokonywać bezpośrednio do skarbonek w sklepach „Castorama” w Szczecinie i Stargardzie oraz podczas wydarzeń towarzyszących.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Dokonaj wpłaty na konto

Jeśli chcielibyście wesprzeć Kasie wpłacając dowolną darowiznę na konto naszej fundacji (nr rachunku: 53 1240 3930 1111 0010 7041 3437) w tytule przelewu wpiszcie: „Pomagam Kasi Miszczuk”.

 

Zbiórka Publiczna Kasia Miszczuk

 

 

 

Gdzie kwestujemy i kto nam pomaga?

 

Sklepy Castorama w Szczecinie i Stargardzie

Z inicjatywy Pana Bartosza – jednego z pracowników sklepu, podjęliśmy współpracę z punktami handlowymi Castorama umieszczając w nich skarbonki i  materiały informacyjne. Dziękujemy Panu Romanowi za przygotowanie materiałów graficznych i całemu zespołowi Castorama, który zaangażował się w akcję. Jesteście wspaniali!

Pomagamy Kasi CastoramaCastorama 5 Pomagamy Kasi Castorama 2 Pomagamy Kasi Castorama 3

 

Po kilkunastu dniach akcji zapełniły się już dwie skarbonki w których doliczyliśmy się kwoty 1 378,74 zł. Po zakończeniu zbiórki podsumowaliśmy całość zebranych środków we wszystkich 4 punktach Castorama.

Relacja 1 z przeliczenia skarbonek w Castoramie przy ul. Wiosennej w Szczecinie.

Relacja 2 z przeliczenia skarbonek w Castoramie przy ul. Wiosennej w Szczecinie.

 

Ogółem zebrano kwotę 24 288,49 zł.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spotkanie z Kasią Miszczuk w jednym z punktów Castorama w Szczecinie.

 

Bieg charytatywny

Pani Anna zaprosiła nas do wspólnej kwesty podczas biegu charytatywnego „Chodzimy, biegamy, wygrać z rakiem Kasi pomagamy” zorganizowanego przez „Aktywne Choszczno” i „Puszczyk Bukowy”.

6 listopada godz 10.00 Jezioro Szmaragdowe w Szczecinie.

Bieg dla KasiPomagamy Kasi Bieg charytatywny dla Kasi

Dzieki Wam podczas biegu trafiła do skarbonek fundacji Kamienica1 kwota 7 574 zł oraz 63 eurocenty.

Relacja z biegu charytatywnego

Organizatorzy biegu podsumowali wszystkie zebrane środki. Razem 17 006 zł!

 

Gdzie zamieszczamy informacje?

Fanpage Fundacji Kamienica 1

Grupa wsparcia

 

Dodatkowe informacje na temat Kasi i wspierających ją inicjatyw znajdziecie na:

Pomoc dla Kasi

Dołączcie do tych grup i wspierajcie Kasię swoimi lajkami i komentarzami!

 

 

Zapoznajcie się z historią Kasi:

Kasia i córka

Mam na imię Kasia, mam 34 lata.

Dwa lata temu po ataku padaczkowym obudziłam się w szpitalu z diagnozą: złośliwy guz mózgu (glejak anaplastyczny III stopień złośliwości). W jednej chwili zawalił mi się świat. Pierwszy raz, ja, zawsze optymistycznie podchodząca do życia i pełna energii osoba czułam przerażenie, lęk i bezradność.

W 2014 roku przeszłam dwie operację, radioterapię i chemioterapię. Niestety latem tego roku nowotwór znów zaatakował. Tym razem pojawił się w tak trudnym miejscu, że jest nieoperacyjny. Jedynym moim ratunkiem jest kosztowne leczenie w Berlinie metodą Nanotherm, które kosztuje około 40 tyś euro, co znacznie przekracza moje możliwości finansowe.

Jeszcze cztery miesiące temu na rezonansie nie było znaku guza, w lipcu zaś rezonans wykazał guza o wielkości około 3 cm.

Guz rośnie w szybkim tempie, zagraża mojemu życiu, dlatego potrzebuję Waszej pomocy.

Każda darowizna może pomóc uratować mi życie. Polscy lekarze dają mi do około roku życia, dlatego każda wasza złotówka jest mi potrzebna do walki z tym zabójczym nowotworem. Leczenie w Berlinie to moja jedyna szansa!!!

Bardzo pragnę żyć, mam męża i córkę, którzy mnie potrzebują i marzę, by uczestniczyć nadal w ich życiu, doczekać wnucząt i wieść nadal szczęśliwe życie z góry wszystkim dziękuję za pomoc i wsparcie.

Z wyrazami szacunku,

Kasia

 

Już po operacji – podziękowania

Kasia Miszczuk

Trzy miesiące póżniej zebraliśmy środki na operację i rozpoczynamy rehabilitację.

Na dzień dzisiejszy mogę o mojej chorobie mówić ze spokojem. Bo kiedy usłyszałam, że nie ma  dla mnie żadnego sposobu leczenia, to było mi bardzo ciężko. Na szczęście dowiedzieliśmy się z mężem o nowej metodzie do walki z rakiem mózgu, czyli NanoTherm. Innowacyjną metodę wprowadzono stosunkowo niedawno w berlińskiej klinice. Dowiedzieliśmy się o niej dzięki znajomej, która widziała o tym program w telewizji. No i zaczęło się. Nadzieja powróciła i postanowiliśmy działać.
 Zapisałam się do fundacji Alivia, która współpracuje z firmą posiadającą patent na leczenie tą metodą. Koszt leczenia to 38 000 euro, kwota dla mnie i mojego męża nieosiągalna. Postanowiliśmy działać zabiegać o wsparcie na leczenie. Mój mąż roznosił ulotki, rozdawaliśmy je komu tylko się dało. Moja mama obdzwoniła całą rodzinę z całej Polski i nie tylko, aby wspomogli „groszem”.
Bardziej efektywne okazały się media społecznościowe. Moja szwagierka z moją córką Nikolą założyły grupe na FaceBooku Pomoc dla Kasi https://www.facebook.com/pomocdlakasim, to wtedy dopiero akcja nabrała rozpędu. Odezwali się znajomi z dawnych lat. Jedni z liceum, inni z pierwszej pracy a jeszcze inni znajomi mężą czy koleżanki z trzepaka. Zorganizowano kilka akcji m.in.: biegi nad Jeziorem Szmaragdowym, Browar Wyszak zorganizował wydarzenie charytatywne, uczniowie jednej ze szkół piekli ciasta i organizowali zbiórkę. Zaczęło się pojawiać coraz węcej wspaniałych inicjatyw. Mąż pracuje w Castoramie, która również bardzo nas wsparła. Oprócz tego, dzięki fundacji Kamienica1 nadal trwa zbiórka publiczna do skarbonek Castoramach w Szczecinie i Stargardzie http://kamienica1.pl/pomagamy-kasi/. Pomogło mi również wiele innych osób wpłacających mniejsze kwoty ale tak samo ważne.
Wszystkim tym osobom, firmom i organizacjom jestem tak samo wdzięczna. Dzięki Wam uzbierałam całą kwotę na operację w Berlinie. Leczenie metodą NanoTherm polega w skrócie na tym, że umieszcza się w komórkach guza żelazo a następnie je nagrzewana. Rozpuszczające się żelazo ma za zadanie zabić komórki rakowe.
Obecnie jestem w Polsce, ale to jeszcze nie koniec leczenia. Teraz dostaję chemię, a do Berlina mam jeździć co 3 miesiące na konsultacje i badanie fet-pet. Jeśli NFZ nie zrefunduje mi tego badania to będzie mnie ono kosztować 6000 pln jedno. Konsultacje sa niezbędne, aby sprawdzać czy rak znów nie odrasta, bo gdyby tak to trzeba by znów nagrzewać zaaplikowane żelazo, co oczywiście wiąże się z kolejnymi kosztami. Dlatego zbiórka trwa nadal aby pokonać Glejaka. Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za to, że walczycie wraz ze mną!
Katarzyna Miszczuk

  • 0

Narodziny malucha w maluchu? Położna na medal dała radę!

Category : 2016 , Wake Me Up

 

Wyobrażacie sobie narodziny dziecka w małym fiacie 126P ?!

Dzieci rodzą się w różnych okolicznościach i często zaskakują nas swoją wybraną godziną lub miejscem. To o czym Wam opowiemy jest z pewnością ekstremalnym wyczynem!

Zagłosuj na Dorotę w plebiscycie Położna na Medal!

Dorota Songin Położna na medal 3

Gdy usłyszeliśmy pierwszy raz tę historię, to nie byliśmy w stanie uwierzyć. Dopiero po rozmowie z bohaterką tej niesamowitej akcji okazało się, że mamy do czynienia z profesjonalistką w zawodzie, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Dawno dawno temu w czasach, gdy po ulicach przemykały jeszcze małe fiaty 126P, Polonezy lub czarne Wołgi Dorota Songin pełniła dyżur w szpitalu.

Dorota Songin Położna na medal 1

„…Zapowiadało się spokojnie. To był luty, zima, niedziela – moje urodziny….na sali porodowej brak pacjentek – wspomina Dorota. Robiłam sobie herbatę i zobaczyłam jak maluch wpada z wyjącym silnikiem pod izbę przyjęć. Nasza dyżurka miała okna z widokiem na izbę przyjęć i zobaczyłam mężczyznę, który wyskoczył z auta i biegał dookoła samochodu. Pobiegłam do tego auta, a za mną salowa. Okazało się, że malec postanowił urodzić się tuż pod izbą przyjęć. Salowa pobiegłą po zestaw do porodu – no i urodził się – fajny chłopak. Zawinęliśmy noworodka w kocyk, kurtkę mamy i do szpitala…”

Dorota Songin Położna na medal 4

Akcja wygląda dość sprawnie jednak biorąc pod uwagę to, że wtedy Dorota była korpulentną dość kobitką (ważyła 100 kg), a mama noworodka siedziała na tylnym siedzeniu małego fiata (dodam, że auta te miały tylko dwoje drzwi od strony kierowcy i pasażera), to sami przyznacie, że było to niesamowite. Dorota wspomina, że do dziś nie wie jak się tam zmieściła ;).

Dziś Dorota pomaga ludziom z nadwagą prowadząc kampanię odchudzającą i udowadniając na swoim przykładzie, że można to zrobić.

 

Dorota Songin Położna na medal 5

W dalszym ciągu pracuje w szpitalu gdzie jest zawodową akuszerką. Prężnie działa również w Szczecińskiej Fundacji „Zdroje”, gdzie organizuje szkolenia i warsztaty, szkołę rodziców, patronaże położnicze i doradztwo laktacyjne.

Pomogła już wielu rodzinom. Mamy teraz okazję podziękować jej. Dlatego też Fundacja Kamienica 1 zdecydowała się objąć Dorotę Songin swoim patronatem w ramach kampanii społecznej „Wake Me Up – Przywróć moje marzenia”. Uważamy, że jest położną na medal i warto oddać na nią głos w ogólnopolskim plebiscycie aby pomóc spełnić jej marzenie – Wygrać plebiscyt „Położna na medal”, który ułatwi jej drogę do spełnienia kolejnego marzenia. Chciałaby utworzyć SALĘ DOŚWIADCZANIA ŚWIATA (specjalne pomieszczenie do rehabilitacji wyposażone w różnorodne urządzenia stymulujące rozwój zmysłów – dotyku, wzroku, słuchu, równowagi, węchu i smaku.)

 

Zagłosuj na Dorotę w plebiscycie Położna na Medal!


  • 0

Wake Me Up – Przywróć moje marzenia

Category : 2015 , Projekty , Wake Me Up

Jeśli chcesz walczyć o marzenie i potrafisz dać z siebie wiele aby udowodnić sobie i innym, że można je osiągnąć to zobacz jak z tym radzą sobie inni. Kampania społeczna Wake Me Up! ma na celu przywrócenie Twoich marzeń i pomoc w ich realizacji.

Nie poddawaj się i walcz o swoje marzenia! Dołącz do społeczności na wydarzeniu, jeśli szukasz pomocy lub chcesz pomagać innym. Razem możemy więcej!

 

Zmiana Kraju, szansą na lepsze Życie

 

…Nasz cały świat runął. Zdawaliśmy sobie, już wtedy sprawę do czego ta choroba prowadzi. Pełne inwalidztwo!

Musieliśmy przeorganizować całe swoje dotychczasowe życie. Pierwszą decyzją jaka zapadła w naszym życiu był powrót do Polski. Myśleliśmy, że w Polsce będzie nam łatwiej walczyć o lepsze jutro. Tu mieliśmy rodziny, przyjaciół, znajomych…

Moja historia …

 

 

Wake Me Up Dorota Lewandowska

Przeważnie któraś dziewczynka płacze i nie chce sie ze mna rozstać.

Podjęliśmy również wyzwanie wraz z Dorotą Lewandowską, której marzeniem jest zabezpieczenie domu i przyszłości dla swojej rodziny. Choroby dzieci, walący się dach nad głową i problemy finansowe są dla niej codziennością. Ma jednak w sobie wiele sił i energii aby zmieniać świat wokół siebie, a nawet pomagać innym.

Swoją historię opisuje na swoim BLOGU.

Jej jednym z marzeń było również to aby dzieci w jej rodzinnej wiosce Rypałki w gminie Rypin mogły uczestniczyć w zajęciach pozaszkolnych. Przy współpracy lokalnej społeczności zorganizowaliśmy warsztaty artystyczne pn. „Taka Sztuka”.

 

 

 

Wake Me Up Kasia Miszczuk

Kasia Miszczuk

Kasia Miszczuk postanowiła podjąć wyzwanie i nie poddawać się chorobie. Chciałaby spędzić jak najwięcej czasu ze swoją rodziną. Poddała się specjalistycznej terapii, której koszty przekraczają jej możliwości finansowe. Nie poddała się i wraz z najbliższymi rozpoczęli akcję charytatywną. My również dołączyliśmy do grupy wsparcia realizując zbiórkę publiczną. Determinacja przynosi wspaniałe efekty!

Zobaczcie sami

PUSZKA fundacja KAMIENICA 1 _ Kasia Miszczuk

 

 

 

Wake Me Up Dorota Songin

Dorota Songin Położna na medal 2

Nie wszystkie marzenia się spełniają ale ważne aby próbować. Jeśli potraficie wyciągać wnioski z podejmowanych wyzwań to możecie się wiele nauczyć.

Wspieraliśmy Dorotę Songin, która startowała w ogólnopolskim plebiscycie pn. „Położna na medal”. Zdecydowaliśmy się jej pomóc ponieważ jest ona wspaniałą osoba, która wielokrotnie pomagała innym. Potrafi ona np odebrać poród nawet w tak niecodziennych warunkach jak mały fiat 126P 😉 Przeczytaj tę historię!

Wygrana miała ułatwić jej drogę do spełnienia kolejnego marzenia. Chciałaby utworzyć SALĘ DOŚWIADCZANIA ŚWIATA (specjalne pomieszczenie do rehabilitacji wyposażone w różnorodne urządzenia stymulujące rozwój zmysłów – dotyku, wzroku, słuchu, równowagi, węchu i smaku.) Wystarczy, że oddacie na nią swój głos.

Nie wszystko stracone. Jeśli znajdą się osoby lub firmy, którym bliskie jest również marzenie Doroty to może również będziemy mogli cieszyć się zwycięstwem.

Zebraliśmy 269 głosów na Dorotę. Dziękujemy że można było na Was liczyć!

 

Wake Me Up Marcelina Dereń

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomogliśmy już Marcelinie Dereń zrealizować jedno z marzeń. Walcząc o zdrowie swojego dziecka znalazła moc i energię aby spróbować kitesurfingu. Dzięki pomocy sprzyjających jej osoób udowodniła, że jest w stanie sięgnąc po marzenia.

Relację z wydarzenia znajdziecie na:

Pierwszy trening w North Gym pod okiem Arkadiusza Bujasa

Zdjęcia z treningu latawca Latawki.pl

Zdjęcia z treningu Kitejunkies

Zdjęcia z treningu z Łukaszem Jarkiewiczem

Podziękowania od Marceliny Dereń

 


Kategorie